RowerowaWitryna.pl - Bike Web Site
:: RowerowaWitryna.pl :: Bike Web Site :: Le Site du Vélo :: Die Fahrrad-Seite :: Poczta Galeria zdjęć Forum Turystów Kolarzy   
kalendarz imprez szlaki rowerowe kluby rowerowe historia rajdów odznaki turystyczne podstawowe informacje o pttk
   główna » nasze wycieczki » wyprawy rowerowe » 1998 - 1
Wycieczki więcej
Zdjęcia, opisy, mapki ...
wybierz
wycieczkę




  • Wyprawy rowerowe
  • Imprezy turystyczne
  • Parki Narodowe
  • Obiekty krajoznawcze
  • Zamki w Polsce
  • Wyszukiwarka
    Umożliwia wyszukanie informacji na naszych stronach.
    O nas więcej
    Trochę informacji o twórcach witryny i ich rowerach.
  • Puszczykowo
  • Nasze rodzinne strony
  • Poznań
  • O stronie
  • Ostatnie zmiany
  •     20.10.2017
  • Struktura
  • Linki więcej
    Kilka ciekawych i pomocnych odnośników.
    Poczta więcej
    Dane adresowe:
    e-mail >>
    Reklama więcej
    rowery top lista
    Nasza witryna znajduje się na serwerze firmy:
    Wyprawy Rowerowe
    i kilkudniowe wyjazdy, rajdy i zloty


    Rajd Kolarski "Dookoła Polski" - etap II



    06.08.1998
    czwartek



    [1998-12]


    Pokamedulski zespół klasztorny - Wigry Po całonocnej podróży pociągiem wysiadamy niewyspani i zmarznięci na peronie w Ełku, a muszę wspomnieć, że była to noc pełna wrażeń. Po pociągu grasowały bandy złodziei czyhające aż podróżni pogrążą się w błogim śnie, by oskubać ich ze wszystkiego. Chyba tylko dzięki temu, że wystawiliśmy warty przy naszych rowerach, które niestety musiały jechać w korytarzu, podróżni z przedziału w którym i my jechaliśmy nie stracili niczego. Już nad ranem, co jakiś czas było słychać krzyki podróżnych, którzy zorientowali się, że coś zostało im skradzione. Pewien francuski turysta stracił nawet swoje jedyne buty. Konduktorzy byli bezsilni.
    Tak więc niewyspani, ale szczęśliwi, że nic nam nie zginęło startujemy z dworca w Ełku. Jest 5 rano, już świta, powietrze jest zimne, ręce nam drętwieją. Droga prawie pusta, mimo że jedziemy drogą krajową. Chcemy przejechać ten odcinek zanim ludzie ruszą swoimi samochodami do pracy. Jedzie się wspaniale, po chwili jesteśmy rozgrzani, zjeżdżamy z głównej trasy. Oddychamy czystym mazurskim powietrzem. Zmęczenie całonocną podróżą pociągiem mija zupełnie, delektujemy się wspaniałą przyrodą, niestety dzień chyba nie będzie ładny, niebo jest zachmurzone. Na szczęście nie pada, nie lubimy jeździć w deszczu.

    Robimy przerwę na śniadanie, prosimy Panią z przydrożnego sklepiku o przegotowaną wodę. Pijemy ciepłą herbatę i z niepokojem patrzymy w niebo. Ruch nadal niewielki, mamy nadzieję że tak już będzie cały czas. Przejeżdżamy kilka kilometrów i niestety zaczyna padać, chowamy się na przystanku autobusowym, czekamy przez pół godziny, deszcz ustaje udaje nam się przejechać kilka kilometrów i znowu to samo. I tak do popołudnia.

    Przestaje padać gdy wjeżdżamy do Wigierskiego Parku Narodowego. Robimy pamiątkowe zdjęcie. Wokoło piękny las, mnóstwo ptaków i innych zwierząt. Zajeżdżamy nad jezioro Wigierskie. Jest bardzo czyste. Odpoczywamy chwilkę i jedziemy dalej.

    Droga asfaltowa kończy się, wjeżdżamy na drogę szutrową. Momentami zamienia się w drogę bagnistą, nie do przejechania rowerem. Co jakiś czas prowadzimy nasze rowery bokiem. Mimo to są całe zabłocone, koła ledwo się obracają. Wspaniała przyroda rekompensuje nam wszelkie niedogodności podróży, nikt przecież nie mówił że będzie czysto, sucho i bezpiecznie, jak w reklamie.

    Dojeżdżamy w końcu do klasztoru kamedułów w Wigrach. Klasztor położony jest na półwyspie wcinającym się w jezioro Wigierskie. Zwiedzamy przez chwilę ładnie utrzymany obiekt.

    Na dzisiaj to wszystkie atrakcje, jeszcze kilka kilometrów do schroniska w Remiękiniu i zasłużony odpoczynek. Rozsakwiamy nasze rowery, czyścimy z błota, mija godzina zanim doprowadzamy je do pełnej sprawności. Jeszcze krótki spacer i do spania. To był bardzo długi dzień.


    07.08.1998
    piątek



    [1998-13]


    Suwalski Park Krajobrazowy Godzina 7:00 pobudka, poranna toaleta, śniadanie no i naprzód. Dzień zapowiada się podobny do wczorajszego. Jest pochmurno i zaczyna padać. Zatrzymujemy się w Krzywym, idziemy zwiedzić muzeum Wigierskiego Parku Narodowego znajdujące się w budynku dyrekcji. Mnóstwo eksponatów, zdjęć, plansz i map. Jest co oglądać. Świadczą o bogatej faunie i florze tego rejonu.

    Deszcz przestaje padać, wjeżdżamy do Suwałk. Po kilku minutach przejeżdżamy miasto i jesteśmy na drodze prowadzącej na Litwę, jeszcze kilka kilometrów i skręcamy w lewo, przed nami Suwalski Park Krajobrazowy.

    Na polach leżą ogromne ilości kamieni, to pozostałości po lodowcu który przed wiekami zalegał na tych terenach.

    Droga jest bardzo ciekawa, momentami czujemy się jak w górach. Kilka stromych podjazdów. Dojeżdżamy nad najgłębsze jezioro w Polsce jezioro Hańcza. Jest malowniczo położone, dookoła pagórki i las. Piękny widok. Objeżdżamy jezioro dookoła, zajmuje nam to sporo czasu. Pogoda dostosowuje się do otaczającego krajobrazu, robi się pięknie. Wyszło słońce i zaczyna przygrzewać niemiłosiernie. Skręcamy z drogi asfaltowej na polną, tak jedziemy kilka kilometrów.

    Ela włącza piąty bieg i pędzi przed nami, nie możemy za nią nadążyć. To chyba mazurski koloryt dodaje jej sił, nie możemy oderwać oczu od otaczających krajobrazów, zupełna dzicz, nie widać żadnej istoty ludzkiej.

    Po kilku godzinach znowu wjeżdżamy na asfaltową drogę i jedziemy wzdłuż granicy Polsko - Litewskiej, później przy granicy z obwodem kaliningradzkim. Jest już zupełnie ciemno, po 22 wjeżdżamy do miejscowości Dubeninki. Szybko trafiamy do schroniska zlokalizowanego w miejscowej szkole. Niestety nikogo nie ma, ktoś kieruje nas do Pani dyrektor, po chwili uprzejma Pani wskazuje nam miejsce na nocleg. Ogromna sala tylko dla nas. Dzisiejsze 100 kilometrów czujemy w nogach, jesteśmy wykończeni ale zarazem naładowani energią która będzie w nas przez długie zimowe miesiące.


    08.08.1998
    sobota



    [1998-14]


    Z tyłu jezioro Gołdopiwo Dzisiaj będziemy już w Giżycku, na CTZK'98. Przed nami około 90 km. Czas się zbierać, przejeżdżamy kilka kilometrów zanim nasze nogi łapią właściwy rytm. Prawie bez przystanków dojeżdżamy nad jezioro Gołdopiwo. Większą część trasy mamy za sobą, dookoła las, ruch na drodze niewielki.

    Jeszcze kilka kilometrów i będziemy na miejscu, to chyba ostatni podjazd w miejscowości Kruklanki, z trudem wjeżdżamy pod górę. Około 17 jesteśmy w Giżycku, szukamy twierdzy Boyen gdzie znajduje się schronisko młodzieżowe. Teraz przez kilka dni będziemy zwiedzać okolice Giżycka, trochę odpoczniemy a później wyruszymy w kierunku Gdańska.


    14.08.1998
    piątek



    [1998-18]


    Święta Lipka Giżycko żegna nas deszczem, po 4 dniach pobytu w tym mieście kontynuujemy dalej nasz rajd Dookoła Polski. Jedziemy dość ruchliwą trasą z Giżycka do Kętrzyna, po drodze, w Gierłoży zwiedzamy byłą kwaterę Hitlera. Później zatrzymujemy się w Kętrzynie przed zamkiem krzyżackim. Deszcz nie ustaje. W końcu około 15 przestaje padać, szybko siadamy na rowery i po kilku kilometrach jesteśmy w Świętej Lipce gdzie zwiedzamy jeden z najwspanialszych okazów późnego baroku w Polsce - zespół architektoniczny złożony z kościoła, krużganku i klasztoru.

    Czarne chmury znowu zbierają się nad naszymi głowami, nie czekając aż rozpada się na dobre docieramy do Reszla i tu w miejscowym schronisku spędzamy kolejną noc. Spotykamy turystów ze Szczecina którzy jadą na CTZK'98 z którego my właśnie wracamy, będą podróżować po mazurach, my za kilka dni opuścimy tę piękną krainę.


    15.08.1998
    sobota



    [1998-19]


    Zamek krzyżacki - Reszel Skoro świt jesteśmy na rowerach, najpierw jedziemy zobaczyć zamek krzyżacki z 1240 roku. Wchodzimy na wieżę skąd roztacza się ładny widok na okolicę. Robimy pamiątkowe zdjęcia i mkniemy w kierunku Lidzbarka Warmińskiego. Zza chmur nieśmiało wygląda słońce, w końcu przejaśnia się zupełnie a słońce towarzyszy nam do samego wieczora. Ciekawa trasa, teren lekko pofałdowany dużo lasów, jedzie się znakomicie. W Lidzbarku kolejna budowla godna uwagi. Gotycki zespół zamkowy biskupów warmińskich z 1348-1400.

    Jemy obiad, przygrzewające słońce rozleniwia nas kompletnie. Gawędzimy sobie pod parasolem, później sączymy piwko, w końcu z wielkim trudem pedałujemy znowu. Jeszcze kilkanaście kilometrów i będziemy w Ornecie.

    Z Ornety był Krzysiek którego spotkaliśmy podczas naszego pierwszego etapu rajdu Dookoła Polski. To on podróżował przez pół Polski na rowerze z małą torebką pod siodłem i drugą na kierownicy. Wysłaliśmy mu kartkę z Giżycka, mamy nadzieję że będzie w domu i będziemy mogli spotkać się po dwóch latach. Około 18 jesteśmy w Ornecie. Odnajdujemy też blok w którym mieszka nasz znajomy. Dzwonek do drzwi, otwiera jakaś Pani, to mama Krzyśka, zaprasza do środka niestety nasz znajomy musiał wyjechać i nie spotkamy się tym razem. Z rodzicami i bratem jemy kolację i gawędzimy o życiu. W końcu żegnamy się i jedziemy do małego hoteliku na nocleg.


    16.08.1998
    niedziela



    [1998-20]


    Zespół katedralny wraz z umocnieniami obronnymi - Frombork Dzisiaj do przejechania mamy 100 kilometrów i kilka ciekawych miejsc do zobaczenia. Najpierw Pieniężno, stoimy przed zamkiem kapituły warmińskiej. Robimy fotki po chwili słyszymy jakiś głos, odwracamy się i widzimy starszą Panią krzyczącą i idącą w naszym kierunku. Podchodzi bliżej a my możemy usłyszeć co mówi: "idź stąd, co chciałeś, no idź sobie, po co tu przyszedłeś", patrzymy na siebie próbując odgadnąć o kogo chodzi, kobieta patrzy prosto na Wieśka, jego oczy stają się coraz większe próbuje coś powiedzieć, w końcu wydusza z siebie "aaaaaaalllllleeeeeee o co chodzi?", starsza Pani uśmiecha się i wskazuje psa który stoi tuż za nami, widocznie nie jest mile widzianym gościem.

    Śmiejemy się jeszcze przez kilka kilometrów, dobry humor nie opuszcza nas do samego wieczora. Po drodze zwiedzamy jeszcze zabytki Braniewa i Fromborka, Ela nie przepuszcza również stadniny koni w Kadynach. Piękne konie biegają po wybiegu, wygląda to wspaniale. Męczymy się trochę podjeżdżając pod wzniesienia elbląskie za to po chwili urządzamy sobie z Wieśkiem prawdziwy wyścig do samego Elbląga. Wiesiek pędzi przede mną gdy chce się odwrócić żeby zobaczyć jak daleko zostałem słyszy mój dzwonek tuż za swoimi plecami, znowu przyśpiesza i znowu to samo tak pędzimy przez kilka kilometrów. Stajemy przy tablicy z nazwą miejscowości zdyszani i słaniający się na nogach to był prawdziwy galop rowerowy. Ale gdzie jest Ela ? czekamy kilka minut, jest zła że tak ją zostawiliśmy, jednak szybko wybacza nam widząc jak ciężko dyszymy. Jedziemy przez miasto już we trójkę, trafiamy do schroniska, 100 kilometrów w nogach i kolejny dzień na rowerze dały nam się we znaki. Jesteśmy bardzo zmęczeni, jeszcze przed snem wspominamy najciekawsze momenty z dzisiejszego dnia ... dobranoc.


    17.08.1998
    poniedziałek



    [1998-21]


    Pochylnie na Kanale Elbląskim - Jelonki Najpierw przejażdżka po Elblągu, podoba nam się to miasto, ładne kolorowe centrum, dość czysto chciało by się widzieć takie obrazki we wszystkich polskich miastach. Z Elbląga jedziemy poboczem ruchliwej trasy do Pasłęka, tam zwiedzamy zamek krzyżacki i muzeum. Z Pasłęka docieramy do bardzo ciekawej konstrukcji jaką niewątpliwie są pochylnie. Chwilę oglądamy dzieło Pana Steenke, obserwujemy przepływającą a raczej przejeżdżającą żaglówkę.

    Jedziemy przez Żuławy Wiślane, teren znajdujący się poniżej poziomu morza czyli przez tzw. depresję, jednak my czujemy się świetnie i depresja nam z pewnością nie grozi. Wjeżdżamy do Malborka, dzisiaj również śpimy w schronisku, nauczeni doświadczeniami z poprzedniego roku kiedy to nie mogliśmy znaleźć miejsca w schroniskach młodzieżowych wieziemy ze sobą namiot, jednak jak się okazuje jest nam na razie nieprzydatny.

    W schronisku sporo ludzi, większość przyjechała obejrzeć ogromną budowlę krzyżaków nad Nogatem, są też cykliści po chwili już nasi znajomi. Jemy razem kolację ... do zobaczenia.


    18.08.1998
    wtorek



    [1998-22]


    Zamek Krzyżacki w Malborku Dzisiaj będziemy już nad Bałtykiem. Najpierw jednak idziemy zwiedzić zamek krzyżacki - zabytek klasy "0". Ogromne kolejki, mnóstwo ludzi z całego świata. Zwiedzanie trwa kilka godzin. Jesteśmy mocno spóźnieni, jedziemy bez zatrzymywania do samego Sztutowa. Oddajemy hołd poległym tutaj więźniom byłego obozu koncentracyjnego. Po kilku kilometrach promem przeprawiamy się na drugą stronę Wisły. Zapada zmrok a jesteśmy jeszcze na rowerach. Po 22 odnajdujemy schronisko. Dostajemy do dyspozycji dużą salę, znowu jesteśmy sami.

    To w zasadzie koniec naszego II etapu rajdu Dookoła Polski, jutro przejedziemy się jeszcze po Gdańsku, później 30 km do Gdyni na pociąg i wieczorem będziemy już w domu. Trochę nam smutno że to już koniec, mimo sporego zmęczenia fizycznego psychicznie wypoczęliśmy doskonale. Poznaliśmy wielu ciekawych ludzi, zwiedziliśmy kilka naprawdę interesujących miejsc świadczących o bogatej historii ziem przez które przejeżdżaliśmy. Mimo że znamy się dobrze poznaliśmy się jeszcze lepiej i było nam razem dobrze.

    E&T i W




    Copyright © 2000-2017 tomso

    04-07-2006 07:12 - 14.4 kb -0.0088 s